(Nie)nowoczesne technologie w edukacji

Dla wielu nauczycieli pojęcie nowoczesnej technologii kojarzy się tablicą interaktywną i laptopem w każdej klasie. Nowoczesna szkoła kojarzy nam się z nauką programowania i dostępem do internetu. Jednak wszystkie wyżej wymienione przykłady są w polskich szkołach już co najmniej od kilkunastu lat, a nowoczesne technologie mają to do siebie, że szybko przestają być nowoczesne.

Skomputeryzwana szkoła

W latach osiemdziesiątych, zakup chociażby jednego stacjonarnego komputera PC sprawiał, że szkoła była postrzegana jako placówka na miarę XXI wieku. W miarę, gdy komputery znajdowały coraz to szersze zastosowanie w różnych gałęziach przemysłu, stawały się coraz bardziej dostępne a ich cena zaczęła spadać na tyle, że wkrótce znalazły się niemalże w każdym domu. Dzisiaj, na tysiące szkół w całym kraju, pewnie nie znaleźlibyśmy ani jednej szkoły, która nie posiadałaby komputerów, mimo tego, określenie “skomputeryzowana szkoła” wciąż niesie za sobą futurystyczne konotacje.

Innowacyjne tablice

Tworząc film promujący szkołę, organizując dni otwarte, lub na okoliczność hospitacji z udziałem przedstawiciela kuratorium – ogólnie mówiąc za każdym razem gdy można pochwalić się “innowacyjnością”, nieodzownym elementem jest zastosowanie tablicy interaktywnej. Dyrekcja szkoły średniej, chcąc zaimponować ósmoklasistom zastosowaniem tablicy interaktywnej często nie zdaje sobie sprawy, że ci uczniowie mają do czynienia z tego typu tablicami odkąd zaczęli chodzić do szkoły. Dla większości dzisiejszych uczniów tablica interaktywna to przykład narzędzia dydaktycznego, które było w szkole od zawsze.

Programowanie – umiejętność przyszłości

Dwa lata temu, Ministerstwo Edukacji Narodowej promowało nową reformę edukacji spotem, który przedstawiał chłopca siedzącego na kanapie i jego mamę sprzątającą mieszkanie. Chłopiec, pisząc skrypt, włączał po kolei różne urządzenia AGD (notabene nie tak działa programowanie). Skonsternowana mama pyta ze zdziwieniem synka “Co tu się dzieje?!” na co bystry młodzian odpowiada “Mamo spokojnie! Zaprogramowałem ci inteligentne mieszkanie” Kompletnie nieświadoma mama dopytuje “Co takiego?!” Syn tłumaczy, że to “taki system”. Spoty polityczne często mijają się z prawdą, więc i ten spot nie jest wyjątkiem. W rzeczywistości mama ze spotu – kobieta przed czterdziestką – będąc w przeszłości uczennicą szkoły średniej, prawdopodobnie uczyła się na lekcjach informatyki podstaw języka programowania takiego jak Basic czy Turbo Pascal. Dzisiaj te środowiska programistyczne mogą brzmieć archaicznie, ale jeżeli ktoś jeszcze pamięta podstawy któregoś z tych języków, to wie, że polegały one na tworzeniu instrukcji warunkowych, pętel, zastosowaniu zmiennych itp. – czyli wszystko to co stanowi fundament w dzisiejszych językach programowania. Dlatego, gdyby jakiś programista w roku 1997 uległ poważnemu wypadkowi, zapadł w śpiączkę i obudził się dopiero teraz, to bez większych problemów odnalazłby się wśród dzisiejszych środowisk programistycznych (również tych, z których korzystają uczniowie nazywani przez MEN “Pokoleniem dobrej szkoły”).

Prawdziwie nowoczesne technologie

W takim razie, co dzisiaj można nazwać nowoczesną technologią w edukacji? Tablety? Smartfony? One również są powszechnie używane już od jakiegoś czasu, ale dzięki nim możemy korzystać z rozszerzonej rzeczywistości czy sztucznej inteligencji, czyli technologii, które w dziedzinie edukacji obecnie mają szerokie pole do popisu. Uczniowie szkoły podstawowej mogą uczyć się biologii, obserwując na ekranach tabletu lub okularów VR generowany w czasie rzeczywistym model 3d układu anatomicznego człowieka. Studenci medycyny, na podobnym modelu mogą uczyć się wykonywać zabiegi chirurgiczne. To nie lekcje przyszłości – opisane przykłady można realizować w szkołach już dziś, z zastosowaniem technologii dostępnej w sklepach i to w cenach niższych niż tablice interaktywne, które i tak w wielu przypadkach, są używane głównie jako bardzo drogie ekrany pod projektory multimedialne.

Witold Pluta.